• Wpisów: 301
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 21:39
  • Licznik odwiedzin: 51 480 / 2078 dni
 
wild-child
 
Lovely Mess: Kto pracuje w biurze, ten jest lepszy! Co i rusz słyszymy przechwałki typu:

Wiesz, ja to pracuję w biurze, w dużej firmie…
A Krzysio, chrześniak Marka, pierwszego męża Anki, tej wiesz, od Mariusza – to on, wyobraź sobie, mieszka w mieście i pracuje w biurze!

cito.JPG


Aha. Super. Wiecie kto to jest young account manager? Ja wiedziałam, ale zapomniałam i nawet nie mam ochoty szukać tego na Wiki – to tak „ważna” osoba. Całe to „w biurze” to taka bajkowa, tęczowa kraina z garncem złota na końcu. Ale wiecie jak to jest z tym gonieniem tęczy? No właśnie, tu nie jest inaczej.


Jest w Warszawie ulica Domaniewska i są też jej okolice, w ktorych mieści się i moje 'Korpo'. W każdym większym mieście jest takie miejsce. Wszystko zabudowane w stylu nowoczesnym. Beton, szkło, metal. Każde piętro jest takie samo. Każde okno na każdym piętrze jest takie samo, a w każdym z tych okien siedzi taki sam zesrany ze strachu korposzczur pod krawatem. U mniejest podobnie, atmosfera napięta ja gumka w stringach, a jedyną rozrywką są odbywajace się dwa razy do roku ćwiczenia ewakuacyjne.

Zastanawiasz się może co to za rozrywka? No normalnie, odrywasz się od biurka na 15 minut, stoisz przed budynkiem i wszyscy się cieszą, bo im nie ucieka przerwa na zegarze. Na sygnał powrotu wszyscy z miejsca przybierają poważne miny.
mordor.jpg


Nie brzmi jeszcze wystarczająco źle? To wyobraź sobie, że...
Powoli dochodzi ósma rano, a z tramwajów wylewają się szpalery jednako ubranych, jednako wyglądających i jednako stąpających ludzi. Wszyscy jak armia Chińskiej Republiki Ludowej z ogromną precyzją połykają kolejne metry chodnika i giną w portalach wejściowych. Punkt ósma wszyscy zasiadają przed monitorami i pogrążają się w świecie dedlajnąów i fakapów, gdzie wszystko musi być zrobione asap. Aby nabrac oddechu wynurzają sie na szybkiego dymka, ale niezadługo, bo wielki brat patrzy i sprawdza, ile Cię nie było przy kompie.

korposzczur.jpg

Jedyne tematy rozmów w kuchni to projekty, procedury, partnerzy. Czasem trafi się jakaś zupka, kupka, albo alergia na gluten (w wersji damskiej) lub nowy samochód/telefon/etc (w wersji męskiej)

Kto i kiedy wmówił nam, że to ma jakikolwiek związek z samorealizacją i dążeniem do czegokolwiek w życiu? Osoby, które nie miały styczności z „w biurze” pewnie myślą, że dla takich pieniędzy może warto się poświęcić. Ha, ha, ha, ha! O naiwności! Wiecie jak się zatrudnia żółtodziobów?

Weźmiemy cię, bo byłaś najlepsza w grupie, ale wiesz, jest duża konkurencja, jednak udało mi się przekonać Teama, że to właśnie ciebie potrzebujemy, jesteś najlepsza. Musisz to tylko udowodnić, żebym mógł cię klepnąć wyżej. Ile chciałabyś zarabiać? Trzy tysiące? Spoko, nie ma problemu, serio, będziesz zarabiała trzy, a nawet cztery. Na razie masz tutaj umowę o dzieło na miesiąc na 1200 zł, ale to tylko na razie, jak tylko wróci laska z HR-u, to dostaniesz normalną umowę. Więcej pieniędzy? Tak, tak, dostaniesz, to tylko takie próbne dwa tygodnie, potem sobie poradzisz, bo jesteś najlepszy i będziesz kosił mamonę. No to się dogadaliśmy, zostaw to podpisane i jutro na ósmą.

Domyślacie się, że te dwa tygodnie to tak naprawdę X lat na minimalnej krajowej? O ile ktoś się utrzyma, bo pamiętajcie, że konkurencja jest spora!

Oczywiście nic nie daje szansy na tak szybki awans jak korporacja. Tylko że pierwsze 6 awansów w korporacji przeważnie polega na tym, że zwiększa się poziom odpowiedzialności przy stałym poziomie wypłaty. Summa Summarum za*ierdalasz za kilka osób  ( w  moim przypadku recepcja-administracja-asystentka prezesa i admin strony Internetowej)

Spokojnie, dostaniesz więcej siana, jak zrobisz lepszy wynik na tym projekcie. Kto jest zwycięzcą? No, no, to do roboty, mój ty mały zwycięzco!

Nie muszę wspominać, że z nowo obejmowanego stanowiska nie ma się realnego wpływu na robienie kasy z projektów?

Pamiętaj, żeby zmienić stopkę w mailu, bo od dziś jesteś już Back Office Account Managerem! Widzisz? Zrobiłem cię pełnoprawnym MANAGEREM!

Tak, to jest właśnie jedno z tych „stanowisk kierowniczych”, jest się kierownikiem jednoosobowego zespołu konia z pługiem… ekhm… człowieka z biurkiem.

Nie chcę dostarczać jakichś odkrywczych życiowych maksym, bo sami wiecie co o tym myśleć, wspomnę tylko krótko drogą podsumowania:

Pracowałam kiedyś w sklepiku – obsługiwałam klientów. Odpowiedzialność moich decyzji sprowadzała się do tego, czy ktoś kupi piwo w butelce czy w puszce. Co godzinę wychodziłam na przerwę, popatrzeć jak drzewa rosną lub jak od słońca farba elewacji blaknie. Do domu wracałam z czystą głową (chociaż czasem padająca na twarz). W pracy uśmiechałam się co pięć minut, bo lubiłam swoich klientów, a na koniec miesiąca miałam też odpowiedni powód do radości.
Ja nie mówię, że to szczyt ambicji, ale ciężko to nawet przyrównać do tej "cudownej" pracy w biurze.
Powiem wam jedno: nikomu nie życzę pracy w takich warunkach, nikomu nie życzę tego strachu, tej niepewności, tego psychicznego młynka i takiego zamordyzmu. Szeregowy pracownik korporacji to jest nowy „fizyczny”, a biurko to taka ładniejsza łopata.
Przy życiu trzyma mnie świadomość ze za rok będę ludzikiem w trochę innej armii :)

Źródło - Joe Monster (z moimi modyfikacjami)

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków